sobota, 13 lipca 2013

Naleśniki ze szpinakiem i serkiem topionym

Kiedy trzeba coś bezmięsnego szybko upichcić - to moja deska ratunku, naleśniki szybko się smażą, szpinak mrożony w liściach lub świeży wystarczy zblanszować, do tego trochę ziół i serek topiony i wualaaa gotowy obiad, sycący i można jak Popeye dostać zastrzyk "zielonej energii"!!

 Szybkie naleśniki ze szpinakiem i serkiem topionym

Składniki:
2 jajka
1 szklanka mleka
1 szklanka mąki
300 gram szpinaku mrożonego w liściach
 2 ząbki czosnku
 100 gram serka topionego z ziołami lub śmietankowego
sól, pieprz,
Jajka, mąkę, mleko, oliwę zmiksować, dodać 2 łyżki szpinaku, zmiksować. Powstanie normalne ciasto z odrobiną szpinaku..Usmażyć naleśniki. potem pozostały szpinak wymieszać z podsmażonym czosnkiem, dodać sól i pieprz oraz serem topiony i razem poddusić. Następnie nadziewać naleśniki farszem, można jogurtem greckim  lub majonezem - kto co lubi - posmarowac odrobinę po naleśniku.




czwartek, 11 lipca 2013

Przydasie kuchenne z Londynu :)

Nie byłabym sobą, gdyby z urlopu wakacyjnego - szczególnie w Londynie, pełnego przezabawnych akcesoriów kuchennych nie przywiozła kilku gadżetów, które "cieszą oko". Uśmiechnięte łyżeczki oraz łyżeczki w obściskujące się Muminki ;p, miarki kuchenne, ociekacz na truskawki, ściereczki, w tym jedna z modny napisem "Keep Calm and Carry On", pałeczki dla początkujących. Niewiele, a wywołuje uśmiech na twarzy - oczywiście mąż już przywykl, że "uśmiech żony bezcenny", a "za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard", no my akurat Visą ;p



Kulinarnie i nie tylko po Londynie :)

Po Londynie fajnie się poszwendać, niespiesznie przespacerować wokół najbardziej znanych miejsc - wysiąść na stacji metra Westminster lub Embankment, a  stąd blisko już blisko do Big Bena, Opactwa Westminsterskiego, London Eye, London Bridge, Piccadily Circus.. oraz do parków jak St James Park czy Green Park. Ale Londyn to nie tylko zabytki, to przede wszystkim fajny klimat europejskiej stolicy z tyglem narodowości, mnóstwem ciekawych pubów, sklepików z typowo brytyjskimi gadżetami, których jest chyba jeszcze więcej niż kilka lat temu, kiedy byłam w Londynie.

Właśnie kilka tygodni  temu powróciliśmy z naszego wakacyjnego wypadu do Londona - po raz kolejny będąc w tym niezasypiającym mieście - z przyjemnością odwiedziłam ulubione miejsca, sklepiki, uliczne markety..oraz pokazałam mojej drugiej połowie czym tętni Londyn.




A tętni bardzo fajnie, mnóstwem ludzi, genialną komunikacją metrem, parkami, miłymi Brytyjczykami, którzy urzekają swoim "I'm sorry", kiedy na nich niechcący wpadniemy. To takie miłe i zupełnie "niepolskie" :)

 Poza centrum Londynu, ciekawe są niektóre dzielnice jak Notting Hill, Soho, China Town czy  londyńskie uliczne markety czy dzielnice jak undergroundowe Camden Town, Covent Garden ze sklepikami, lokalami z jedzonkiem, gdzie można poszperać w filcowo-włóczkowym rękodziele oraz zobaczyć urzekające kuchenne gadżety, które we mnie wzbudzają szacunek do ich pomysłodawców. Dzielnica Notting Hill sprzyja spacerom, pooglądaniu brytyjskich domów - zwłaszcza dla fanów filmu Notting Hill z Hugh Grantem i Julią Roberts - odkąd go obejrzałam, przypomina mi się zawsze fragment, gdy ekscentryczny i ekshibicjonistyczny współlokator granego przez Hugh Granta bohatera, wygląda półnagi otwierając drzwi fotoreporterom.

Jedynym mankamentem Londona dla Polaków, zarabiających w złotówkach to przyzwyczaić się do cen w funtach :) no ale cóż wakacje.. Zarabiamy na nie przez caaaały rok :)

 Z przykrością stwierdziłam, że mój ulubiony sklepik z herbatami, kawką i kolorowymi naczyniami Whittard - jakoś powoli zawiesza swoją "ceramiczną działalność"...A to właśnie w nim zaczęła się moja przygoda z naczyniami w groszki, to z Londynu kilka late temu przywiozłam groszkowy imbryk i filiżanki :)

Ale i tak odwiedziłam kilka fajnych sieci jak Cargo, Butlers czy Tiger oraz sklepików ze wszystkim jak miarki kuchenne w kształcie matrioszek, tace w stylu vintage, foremki do lodu w kształcie Titanica, zabawne łyżki do sałatek, foremki do ciastek w kształcie ciastka w stylu emo :) Nawet można uszyć sobie lalę naturalnej wielkości - niesamowite, jakby powiedzieli Brytyjczycy - "cute".



Na Camden Town zawsze wystawia się wiele straganów z jedzeniem, przyprawiającym o rozdwojenie jaźni, bo czy wybrać przyrządzaną w wielkiej patelni smakowitą paellę czy może pysznie wyglądającą  tortillę  albo stek z argentyńskiej wołowiny? Albo angielskie fish&chips z grubaśnymi frytami? Rodacy tęskniący za polskim jedzeniem mogą skusić się na POLISH  BIGOS, PIEROGI lub GOLABKI :) lub hot-dogi z POLISH KIELBASA. Tych dan kilka lat temu nie było - dziś są i kosztują tego nie tylko Polacy :) Obok ciacha też nie przejdzie się obojętnie. na paterach piętrzą się smakowite muffinki, brownie, smażone banany, wielkie ciastka, crumble :)




 Zjawiskiem, które przeniosłabym bezzwłocznie do Polski to zwyczaj biesiadowania w parkach, na kocach z dziećmi, z psami, panów w garniturach i kobietek w szpilkach, na leżakach lub na trawniku. Jedzenie lunchu w parku pozwala się wyciszyć :)

niedziela, 7 lipca 2013

Niedzielne rozpieszczanie męża - jajko w cieście francuskim

Leniwa niedziela, niespieszne wstawanie z łóżka, poczytanie książki w łóżku to jest to co "tygrysy lubią najbardziej" :) Tygrysy szczególnie te płci męskiej lubią też "małe co nieco", zatem dzisiaj mój Tygrys miał poranek rozpieszczania podniebienia.

Jajko w cieście francuskim z szynką domową i pomidorkami koktajlowymi, a do tego "kubas" kawy.

ciasto francuskie
2 jajka
kilka plastrów domowej szynki
3 pomidory koktajlowe
tymianek, sół, pieprz

Wykrawamy dwa krążki w cieście francuskim około 1 centymetra większe niż srednica foremki, wkładamy krążki z ciasta do foremki, nakłuwamy widelcem, układamy na spód szynkę pokrojoną w kostkę i plasterki pomidorków koktajlowych, sół, pieprz. Wbijamy jajko, posypujemy na wierzchu świeżym tymiankiem i do piekarnika na 15 minut w temp 180 stopni.







sobota, 6 lipca 2013

Sielsko-anielsko - polskie Tatry

Jako mała dziewczynka pojechałam do rodziny w Tatry i zakochałam się w górach, drewnianych góralskich domach ze spadzistymi dachami i podmurówkami z wielkich kamieni, w góralskiej gwarze, oscypkach, nawet w przebraniach misiów "chadzających" po zakopiańskich Krupówkach, w kudłatych owieczkach na halach. 
Potem jako nastolatka zakochałam się nawet w rodowitym góralu, gdzie na randce - jak z amerykańskiego filmu - w ruinach zamku podziwialiśmy zachód słońca.

Na studiach porzuciłam Tatry na rzecz plażowania nad polskim Bałtykiem, a potem wygrała ciekawość świata, poznawania innych krajów, kultury, zabytków kolebki renesansu i średniowiecza, niesprawiedliwie skrytych w otchłaniach Włoch, Chorwacji czy Grecji. 

W ubiegłym roku odwiedziłam ponownie polskie Tatry, w tym roku także i po zobaczeniu florenckiej katedry, krzywej wierzy w Pizie, koloseum w Weronie, pałacu Dioklecjana w Splicie, meczetów krymskich, londyńskich kościołów i wielu innych miejsc - juz przypomniałam sobie, co jest tak piękne w polskich górach - przyroda, dostojność gór, romantyzm, zresztą sami zobaczcie..

Chyba się starzeje, hehe. 







poniedziałek, 1 lipca 2013

Rożki "nieźle nadziane"



I znowu ciasto francuskie na tapecie – czyli smakowite rożki „nieźle nadziane”, a w tle blaszany kubek emaliowany pamiętający czasy PRL-u wycyganiony od babci kilka miesięcy temu, idealnie wpasowuje się w moja groszkową kolekcje oraz w sielskie kosztowanie przekąski zwanej niegdyś „drugim śniadaniem”, a dzisiaj „lunchem” domowym ;p


Rożki z ciasta francuskiego „nieźle nadziane”


Składniki (na 6 rożków)

1 rulon ciasta francuskiego  

7-8 plastrów polędwicy sopockiej

4 łyżki groszku konserwowego

4 łyżki czarnych oliwek bez pestek

100 gram serka topionego ze szczypiorkiem

1 łyżka jogurtu naturalnego

kilka gałązek tymianku

sól, pieprz



Polędwicę  sopocką kroimy w kostkę, oliwki kroimy na wąskie plasterki. Następnie wrzucamy polędwicę i oliwki do miseczki, dodajemy groszek, serek topiony, jogurt naturalny  tymianek, sól oraz pieprz grubo mielony  i mieszamy wszystkie składniki ze sobą.

Rozwijamy rulon schłodzonego ciasta francuskiego, kroimy w  prostokąty o wymiarach 12,5x13 centymetrów. Układamy nadzienie na sam środek ciasta i składamy na pół w kształcie rożka, brzegi dociskamy dokładnie oraz robimy widelcem ozdobne paseczki. Można ozdobić rożki fragmentem ciasta francuskiego wykrawając dowolny kształt, a następnie przykleić do rożka. Piec około 20 minut w temp 180 stopni na złoty rumiany kolor.





 




Się pochwalę, że przepis i foty docenione w konkursie "Razem przy jednym stole" organizowanym przez Coca-Colę  calkiem sympatycznym koszem piknikowym w kolorze modnego shabby chic :) z naczyniami idealnymi na piknik :)

http://www.razemprzyjednymstole.pl/

Sernik „Szalona Fantazja z truskawkami”


Sezon na truskawki wywołuje we mnie słabość do jogurtowych serników, deserów w pucharkach, które można wreszcie wyciągnąć z kącika witryny z naczyniami... Nic tylko korzystać z tego truskawkowego boomu! Zatem dzisiaj chciałam przedstawić mój stary przepis na sernik :)

Sernik „Szalona Fantazja z truskawkami”

1 opakowanie okrągłych biszkoptów
1 szklanka mleka
300 ml jogurtu naturalnego
1/3 szklanki cukru pudru
2,5 łyżki żelatyny spożywczej
½ szklanki wody do żelatyny
35 dag świeżych truskawek
1 galaretka truskawkowa

Biszkopty trzeba namoczyć krótko w mleku, a następnie układać na spód tortownicy.  na Spo Truskawki przekroić na pół, część ułożyć na biszkoptach, resztę odstawić. Cukier puder wymieszać z jogurtem, rozpuścić w 3 łyżkach zimnej wody żelatynę, zalać wrzątkiem do wysokości 1/3 szklanki, wymieszać dokładnie i letnią żelatynę wlać do masy jogurtowej, wymieszać. Tak przygotowaną masę  wstawić do lodówki na 15- 20 minut aż zacznie gęstnieć. Wlać masę jogurtową do tortownicy, wstawić do lodówki na 1,5 godziny, układać na serniku truskawki, zalać kilkoma łyżkami galaretki, wstawić do lodówki na 20 minut, zalać pozostałą galaretką. Wstawić do lodówki na noc. 







Desery z truskawkami
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...