niedziela, 21 lipca 2013

Lato w słoiku :) - czyli konfitura z wiśni

Gdzieś w Internecie wyczytałam sielskie określenie na przetwory - "lato w słoiku" i rzeczywiście domowe konfitury, ogórki, leczo, przeciery pomidorowe to nic innego jak słońce, lato  zamknięte w słoiku.

Jak byłam mała uwielbiałam świeżą bułeczkę wrocławską z domową konfiturą, potem zachwyciła mnie taka sklepowa marmolada, którą można kroić nożem, jaką podawały panie w przedszkolu - nie dość, że była zupełnie inna niż ta domowa, to przede wszystkim była " ze sklepu". A wszystkie towary ze sklepów pod koniec lat 80-tych wydawały się czymś lepszym, smaczniejszym.. No bo przecież w sklepach szczególnie Pewexie był "zachodni świat"-  czekolady Milka z kolorowymi pazłotkami, batoniki Bounty i Marsy, klocki lego, lalki Barbie i gumy balonowe Donald..Wszystko kolorowe, cieszące oko małego dziecka ;)

A teraz to właśnie domowe konfitury są tym czymś co "pałaszuje się" ze smakiem, co się docenia, bo wymaga pracy, czasu i serca :) Tylko w maminych i babcinych konfiturach mamy 100% owoców w owocach :) oraz mamy pewność ile jest cukru w cukrze (to stwierdzenie zawsze kojarzy mi się z rozmową genialnego Mieczysława Czechowicza w "Poszukiwany, poszukiwana" na temat badaniach o zawartości cukru w cukrze).

Konfitury domowe z wiśni :) już zamknięte w słoiki, czekają na swoją odsłonę w jesienny, chłodny wieczór, aby wnieść odrobinę lata i słońca!

Na razie fotki :)





Papryki nadziewane dzikim ryżem i pieczarkami

Sezon warzywny aż kusi, żeby korzystać zarówno ze świeżych warzyw jak i naprawdę miłych dla kieszeni cen zieleniny i smakołyków z grządek. Alternatywą dla papryki nadziewanej farszem mięsnym może być papryka nadziewana ryżem, pieczarkami i ziołami albo czym tylko zapragniecie, bo przepis można dowolnie modyfikować :)

 Papryki nadziewane dzikim ryżem i pieczarkami (dla 4 osób)

2 zielone papryki
2 czerwone papryki
200 gram ryżu basmati z dzikim ryżem
30 dag pieczarek
2 ząbki czosnku
2 szalotki
1 szklanka  bulionu warzywnego
4 plastry sera żółtego
tymianek, szałwia, oregano
sól,
pieprz w ziarnach
olej rzepakowy do smażenia

Gotujemy ryż o około 10 minut (o jakieś 3 minuty krócej niż wskazane jest na opakowaniu), następnie odsączamy i wrzucamy do miseczki. Na rozgrzana patelnię wlewamy 2 łyżki oleju rzepakowego, następnie posiekane 2 ząbki czosnku oraz szalotkę, smażymy kilka minut mieszając, aż lekko się zarumieni i dodajemy pokrojone na cienkie plasterki pieczarki, smażymy mieszając, dodajemy sól i pieprz w ziarnach, dusimy kilka minut. Potem dodajemy do pieczarek ryż, mieszamy dokładnie, wrzucamy posiekane świeże zioła i dusimy razem wszystko mieszając, aby aromaty przeniknęły się.
Z papryki wykrajamy gniazda nasienne i usuwamy nasiona, opłukujemy i napełniamy farszem. Do naczynia żaroodpornego wlewamy 1 szklankę bulionu warzywnego i wkładamy papryki, przykrywamy pokrywką i wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 175 stopni, pieczemy około 45 minut, co kilkanaście minut podlewamy bulionem papryki. Na koniec na farsz każdej papryki kładziemy po plasterku sera i zapiekamy (bez pokrywki już) aż ser się stopi.




piątek, 19 lipca 2013

Na jagody! - Drożdżówka z jagodami i kruszonką

Uwielbiam ten przepis na drożdżówkę, bo wychodzi zawsze.  Drożdżówka wyrasta wysoko i jest przyjemnie puchata :) Uwielbia ja moja mama, szczególnie  na ciepło, tuż po wyjęciu z piekarnika. Jej zapach przypomina wakacje u babci, a w połączeniu z jagodami i szklanką mleka – to po prostu „niebo w gębie”!!
Zatem dzisiaj w pozytywnym nastroju mając przed sobą wizję weekendu :) zakupiłam pod Opałkiem kilka kubeczków jagód od uszczęśliwionego pana, który najchętniej sprzedałby mi jeszcze cukinię i imbir :) Dodatkowo określił mnie miłą panią, bo chyb rzeczywiście dzisiaj „miło” mi z oczu patrzyło i miałam Re-we-la-cy-jny humor!
W tym poście przepis z jagodami, ale można zrobić ten sam przepis bez owoców lub z rodzynkami, dodanymi do ciasta – także jest pyszna!
Drożdżówka z jagodami i kruszonką

Składniki na ciasto:
100 gram świeżych drożdży
1 szklanka ciepłego mleka
250 gram margaryny
4,5 szklanki mąki tortowej
1 szklanka cukru pudru
1 cukier waniliowy
4 jajka
odrobina soli
 jagody świeże

Kruszonka:
½ szklanki cukru pudru
¾ szklanki mąki krupczatki
125 gram margaryny
1 cukier waniliowy

Drożdże rozkruszyć do miski, zasypać jednym cukrem waniliowym oraz szklanką ciepłego mleka (nie gorącego).Przykryć ściereczką miskę i odstawić na 20-30 minut, aby drożdże wyrosły.
Następnie dodać jajka, stopioną margarynę, przesiać mąkę, cukier waniliowy, cukier puder, mieszać aż ciasto utworzy jednolitą masę. Odstawić ciasto do wyrośnięcia na około 1 godzinę (może być krócej), przykryć ściereczką. Kruszonkę zrobić z ½ margaryny, ½ szklanki cukru pudru i 2/3 szklanki mąki krupczatki. Zagniatać palcami.
Wyłożyć ciasto do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Następnie ułożyć umyte jagody, Posypać ciasto kruszoną i piec w temp.180 stopni od 40 min do 60 minut. Jak boki zaczną odchodzić od formy wyjąć, podawać drożdżówkę z mlekiem lub na zimno do kawy.




Przepis bierze udział w akcji jagodowej:

niedziela, 14 lipca 2013

Wiśniowo Mi - kruchy placek mocno wiśniowy


W tym miesiącu to już drugi weekend, kiedy wiśnie są jednym z głównych  tematów rozmów, kto chce wiśnie, ile zebrać, czy z tamtej gałęzi zbieramy wiśnie, co z nich zrobić? Najpierw zatem drabiny w ruch, wiaderka z tasiemkami na szyje i na drzewa raz dwa trzy, a potem drylownice w ruch!

 Mogę zaśpiewać zamiast "zielono mi" - to "wiśniowo mi", albowiem sezon na wiśnie w pełnej krasie trwa, w ubiegłym tygodniu owocne zbiory przyniosły blisko 20 kilogramów wiśni, zatem weekend minął na drylowaniu i tworzeniu konfitur, soków i wiśni w sosie własnym.
 W  tym tygodniu, większość wiśni powędrowała na rozdanie, a tylko trochę na potrzeby własne czyli pyszny kompot, a reszta zawarła się w tym placku bardzo mocno wiśniowym, bo aż 700 gram wiśni!!
 
Na ciasto:
90 gram masła
200 gram mąki tortowej
1 jajko
60 gram cukru zwykłego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
700 gram wiśni bez pestek

Na kruszonkę:
90 gram masła
80 gram cukru pudru
2 żółtka
160 gram mąki pszennej typ 450

Na stolnicę przesiewamy wszystkie sypkie składniki na ciasto, dodajemy masło, siekamy razem, wbijamy jajko i zagniatamy ciasto. Następnie wykładamy ciastem tortownicę o średnicy 23-25 cm i pieczemy około 20 minut w piekarniku w temp.165 stopni.
Wydrylowane wiśnie przesmażamy z odrobiną cukru w dużym teflonowym garnku, aby puściły odrobinę soku, sok odlewamy na kompot.
Mieszamy wszystkie składniki na kruszonkę, zagniatamy, aby utworzyły się drobne kawałki.
Podpieczony spód ciasta wyjmujemy z piekarnika, układamy na nim wiśnie, posypujemy kruszonką, pieczemy ok. 40-45 minut w 180 stopniach.



sobota, 13 lipca 2013

Naleśniki ze szpinakiem i serkiem topionym

Kiedy trzeba coś bezmięsnego szybko upichcić - to moja deska ratunku, naleśniki szybko się smażą, szpinak mrożony w liściach lub świeży wystarczy zblanszować, do tego trochę ziół i serek topiony i wualaaa gotowy obiad, sycący i można jak Popeye dostać zastrzyk "zielonej energii"!!

 Szybkie naleśniki ze szpinakiem i serkiem topionym

Składniki:
2 jajka
1 szklanka mleka
1 szklanka mąki
300 gram szpinaku mrożonego w liściach
 2 ząbki czosnku
 100 gram serka topionego z ziołami lub śmietankowego
sól, pieprz,
Jajka, mąkę, mleko, oliwę zmiksować, dodać 2 łyżki szpinaku, zmiksować. Powstanie normalne ciasto z odrobiną szpinaku..Usmażyć naleśniki. potem pozostały szpinak wymieszać z podsmażonym czosnkiem, dodać sól i pieprz oraz serem topiony i razem poddusić. Następnie nadziewać naleśniki farszem, można jogurtem greckim  lub majonezem - kto co lubi - posmarowac odrobinę po naleśniku.




czwartek, 11 lipca 2013

Przydasie kuchenne z Londynu :)

Nie byłabym sobą, gdyby z urlopu wakacyjnego - szczególnie w Londynie, pełnego przezabawnych akcesoriów kuchennych nie przywiozła kilku gadżetów, które "cieszą oko". Uśmiechnięte łyżeczki oraz łyżeczki w obściskujące się Muminki ;p, miarki kuchenne, ociekacz na truskawki, ściereczki, w tym jedna z modny napisem "Keep Calm and Carry On", pałeczki dla początkujących. Niewiele, a wywołuje uśmiech na twarzy - oczywiście mąż już przywykl, że "uśmiech żony bezcenny", a "za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard", no my akurat Visą ;p



Kulinarnie i nie tylko po Londynie :)

Po Londynie fajnie się poszwendać, niespiesznie przespacerować wokół najbardziej znanych miejsc - wysiąść na stacji metra Westminster lub Embankment, a  stąd blisko już blisko do Big Bena, Opactwa Westminsterskiego, London Eye, London Bridge, Piccadily Circus.. oraz do parków jak St James Park czy Green Park. Ale Londyn to nie tylko zabytki, to przede wszystkim fajny klimat europejskiej stolicy z tyglem narodowości, mnóstwem ciekawych pubów, sklepików z typowo brytyjskimi gadżetami, których jest chyba jeszcze więcej niż kilka lat temu, kiedy byłam w Londynie.

Właśnie kilka tygodni  temu powróciliśmy z naszego wakacyjnego wypadu do Londona - po raz kolejny będąc w tym niezasypiającym mieście - z przyjemnością odwiedziłam ulubione miejsca, sklepiki, uliczne markety..oraz pokazałam mojej drugiej połowie czym tętni Londyn.




A tętni bardzo fajnie, mnóstwem ludzi, genialną komunikacją metrem, parkami, miłymi Brytyjczykami, którzy urzekają swoim "I'm sorry", kiedy na nich niechcący wpadniemy. To takie miłe i zupełnie "niepolskie" :)

 Poza centrum Londynu, ciekawe są niektóre dzielnice jak Notting Hill, Soho, China Town czy  londyńskie uliczne markety czy dzielnice jak undergroundowe Camden Town, Covent Garden ze sklepikami, lokalami z jedzonkiem, gdzie można poszperać w filcowo-włóczkowym rękodziele oraz zobaczyć urzekające kuchenne gadżety, które we mnie wzbudzają szacunek do ich pomysłodawców. Dzielnica Notting Hill sprzyja spacerom, pooglądaniu brytyjskich domów - zwłaszcza dla fanów filmu Notting Hill z Hugh Grantem i Julią Roberts - odkąd go obejrzałam, przypomina mi się zawsze fragment, gdy ekscentryczny i ekshibicjonistyczny współlokator granego przez Hugh Granta bohatera, wygląda półnagi otwierając drzwi fotoreporterom.

Jedynym mankamentem Londona dla Polaków, zarabiających w złotówkach to przyzwyczaić się do cen w funtach :) no ale cóż wakacje.. Zarabiamy na nie przez caaaały rok :)

 Z przykrością stwierdziłam, że mój ulubiony sklepik z herbatami, kawką i kolorowymi naczyniami Whittard - jakoś powoli zawiesza swoją "ceramiczną działalność"...A to właśnie w nim zaczęła się moja przygoda z naczyniami w groszki, to z Londynu kilka late temu przywiozłam groszkowy imbryk i filiżanki :)

Ale i tak odwiedziłam kilka fajnych sieci jak Cargo, Butlers czy Tiger oraz sklepików ze wszystkim jak miarki kuchenne w kształcie matrioszek, tace w stylu vintage, foremki do lodu w kształcie Titanica, zabawne łyżki do sałatek, foremki do ciastek w kształcie ciastka w stylu emo :) Nawet można uszyć sobie lalę naturalnej wielkości - niesamowite, jakby powiedzieli Brytyjczycy - "cute".



Na Camden Town zawsze wystawia się wiele straganów z jedzeniem, przyprawiającym o rozdwojenie jaźni, bo czy wybrać przyrządzaną w wielkiej patelni smakowitą paellę czy może pysznie wyglądającą  tortillę  albo stek z argentyńskiej wołowiny? Albo angielskie fish&chips z grubaśnymi frytami? Rodacy tęskniący za polskim jedzeniem mogą skusić się na POLISH  BIGOS, PIEROGI lub GOLABKI :) lub hot-dogi z POLISH KIELBASA. Tych dan kilka lat temu nie było - dziś są i kosztują tego nie tylko Polacy :) Obok ciacha też nie przejdzie się obojętnie. na paterach piętrzą się smakowite muffinki, brownie, smażone banany, wielkie ciastka, crumble :)




 Zjawiskiem, które przeniosłabym bezzwłocznie do Polski to zwyczaj biesiadowania w parkach, na kocach z dziećmi, z psami, panów w garniturach i kobietek w szpilkach, na leżakach lub na trawniku. Jedzenie lunchu w parku pozwala się wyciszyć :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...